niedziela, 27 czerwca 2010

Nie zagłosuję na Jarka, bo...

Proszę wybaczyć polityczny wpis, ale wybory tuż, tuż. Natknąłem się na wspaniały wiersz i nie mogłem się powstrzymać:

Nie jestem już żaden smarkacz,
Łeb mam pokryty siwizną.
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo zbyt cię kocham, Ojczyzno!

Niejeden ciężar na barkach
Dźwigałem, znosiłem trudy.
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo dość mam kłamstw i obłudy.

Gdy spytasz mnie, niedowiarka,
Dlaczego? Wyznam ci szczerze:
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo w żadną zmianę nie wierzę.

Skąd wiem, że wybór niedobry?
Nie wierzę w zmiany oblicza,
Bo nie chcę powrotu Ziobry
I teczek Macierewicza.

Bo nie chcę mieć Prezydenta,
Co straszy gejem i Żydem,
Co w każdym widzi agenta,
I może zaszczuć jak Blidę.

Na Jarka nie oddam głosu
Za czasy, gdy był premierem,
Za ten upadek etosu,
I koalicję z Lepperem.

Za to, co wciska ludowi,
Na co pozwala i sprzyja,
Za to, co pisze Sakowicz
I głosi Radio Maryja.

Za sieć podsłuchów i haków,
Wydanie walki elitom,
Za to, że skłócił Rodaków,
Za IV Rzeczpospolitą.

Dziś w duszy mej zakamarkach
Odkrywam decyzji sedno:
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo nie jest mi wszystko jedno.

Wybaczcie drwinę i sarkazm,
Odporność z wiekiem się zmniejsza.
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo Polska jest najważniejsza!

(Wojciech Dąbrowski)

piątek, 23 kwietnia 2010

Czeski film

czyli wyświetlany w ramach OffCamery "Protektor", to dobry film i mogę go śmiało polecić. Po seansie gratka, czyli spotkanie z reżyserem, scenarzystą, odtwórcą jednej z głównych ról oraz jeszcze jeden filmowiec, który nie zapadł mi w pamięci. Poprawka, spotkanie byłoby gratką, gdyby nie to, że zamieniło się w czeski film. Owszem, nie pomagało to, że filmowcy słabo mówili po angielsku, a widownia nie rozumiała czeskiego, ale problem leżał gdzie indziej. To prowadzący zupełnie nie kontrolował sytuacji - zamiast rozkręcać dyskusję tylko ją przygaszał niejasnymi komentarzami, bezładnym tłumaczeniem i wygaszaniem spotkania. Ogólnie niezrozumienie i ślizganie się po banalności. Nie mniej jednak, a może i tym bardziej, "Protektora" warto obejrzeć!

P.S. (dla tych, którzy już widzieli) Gdyby ten film był kręcony w Polsce to głównym bohaterem zostałby Franta.

czwartek, 25 marca 2010

krakowiosna!

Zaczęło się! Mozna śmigać na rowerze w samej koszuli (i dolnej części garderoby ma się rozumieć), siedzieć na kamiennych wygrzanych schodach na Małym Rynku i popijać kawę na tarasie Akademii Muzycznej! A tam atmosfera śródziemnomorskiej siesty :) Szkoda, że przed pracą, a nie po. Jutro chyba zafunduję sobie wagary...

sobota, 20 marca 2010

Kronika krakowska

Kupiłem dzisiaj "Dziennik Polski" i to bynajmniej nie po to, aby znaleźć mieszkanie do wynajęcia, ale aby poczytać tą gazetę. To chyba oznaka starzenia.

czwartek, 18 marca 2010

Niewirtualna nierzeczywistość

Przeczytałem w "Wyborczej" wywiad z duńskim architektem. Pod artykułem krótka notka o rozmówcy i wiadomość, że Wydawnictwo RAM właśnie wydało jego książkę "Życie między budynkami". Zaciekawiony przeszukałem internet i poza kilkoma wzmiankami na stronach dla architektów o tym wydawnictwie i książce ani słowa. Wydawnictwo nie ma swojej strony, książki nigdzie nie można kupić... Złapałem się na tym, że podejrzewam nieistnienie książki, której okładka zaprezentowana jest w gazecie, którą trzymam w ręce. A moje wątpliwości dotyczące obecności książki jak i wydawnictwa w rzeczywistości podsycam brakiem informacji w wirtualnej przestrzeni. W momencie metafizycznego zwątpienia we własną obecność we wszechświecie uratuje mnie profil na fejsbuku.

piątek, 8 stycznia 2010

Spiesz się powoli


Oto przepis na to jak nie spóźnić się do pracy stojąc pod Wawelem, w odległości 15 minut szybkiego marszu od biura, mając zaś pojawić się przy biurku za minut 13. Otóż postanawiamy nie ryzykować biegu przez śniegi i spokojnie ruszamy na przystanek dziesiątki. Mamy szczęście, bo tramwaj ma przyjechać za minutę. Spokojnie czekamy. Mamy pecha, bo tramwaj przyjeżdża po 19 minutach. Ale spokojnie, przed nami tylko 3 przystanki. Mamy jeszcze większego pecha - do pierwszego przystanku dziesiątka toczy się 10 minut. W zasadzie toczy się to za dużo powiedziane, gdyż zazwyczaj stoi. W ten oto sposób zamiast 3-minutowego spóźnienia jesteśmy prawie pół godziny później, dwa pięćdziesiąt w plecy i nasze zaufanie do MPK legło w gruzach. Polecam!

Fotografia: Hubert Waguła, 2005