piątek, 23 kwietnia 2010

Czeski film

czyli wyświetlany w ramach OffCamery "Protektor", to dobry film i mogę go śmiało polecić. Po seansie gratka, czyli spotkanie z reżyserem, scenarzystą, odtwórcą jednej z głównych ról oraz jeszcze jeden filmowiec, który nie zapadł mi w pamięci. Poprawka, spotkanie byłoby gratką, gdyby nie to, że zamieniło się w czeski film. Owszem, nie pomagało to, że filmowcy słabo mówili po angielsku, a widownia nie rozumiała czeskiego, ale problem leżał gdzie indziej. To prowadzący zupełnie nie kontrolował sytuacji - zamiast rozkręcać dyskusję tylko ją przygaszał niejasnymi komentarzami, bezładnym tłumaczeniem i wygaszaniem spotkania. Ogólnie niezrozumienie i ślizganie się po banalności. Nie mniej jednak, a może i tym bardziej, "Protektora" warto obejrzeć!

P.S. (dla tych, którzy już widzieli) Gdyby ten film był kręcony w Polsce to głównym bohaterem zostałby Franta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz