piątek, 16 października 2009

Nuda²

Kolejny bezczynny dzień biurowy. Kondycja ludzkości odzwierciedla mój obecny świat - oto jedną z głównych wiadomości jest historia sześcioletniego chłopca, który wsiadł do balonu ojca i poleciał. Po kilku godzinach balon wylądował, ale bez pasazera... Przerażenie po globie się rozbiegło. Następnego dnia chłopiec znalazł się - ukrywał się na poddaszu. Nie ma to jak hot nius. Świat się nudzi, a ja z nim.

środa, 14 października 2009

Śnieszcz ze dniegiem

Miasto od rana zasypywane jest śniegiem, przy czym śnieg równie regularnie rozpuszcza się natychmiastowo. I w zasadzie nie byłoby w tej śnieżycy nic dziwnego, gdyby nie to, że jest połowa października. Przynajmniej w biurze łatwiej wysiedzieć; dziś wyjątkowo perspektywa opuszczenia tej suchej i ciepłej przystani nie jest zbyt kusząca. Co prawda nic się nie dzieje, trawię tutaj leniwie godziny jedną za drugą, bezproduktywnie przecieka mój czas pracy poświęcony, chociaż świecki. Ostatnie pięc minut bawiłem się piłeczką na elastycznym sznurku, wyrzucając ją przed siebie i łapiąc powracającą piłeczkę. I tak w koło. W czasie deszczu dzieci się nudzą, podczas śnieżycy pracownicy w mentalnej piaskownicy.