With all the respect to our Dear Customers and their business,
in observation of the cost-cutting policy due to the market crisis,
we are forced to reduce the word count and make this message short:
Merry Christmas and Happy New Year!
Oczywiście zgodnie z obowiązującymi standardami poprawności politycznej można co najwyżej życzyć Happy Holiday Season. O dziwo Happy New Year też, chociaż przecież nie pasuje to do kalendarzy innych niż chrześcijański gregoriański...
piątek, 18 grudnia 2009
sobota, 5 grudnia 2009
Biurowe przedszkole
Ma-mo! Ta-to! W pra-cy szys-cy som dla sie-bie mi-li i sy-pa-tycz-ni, a at-mos-fe-ra spszy-ja spół-pra-cy i po-cu-ciu za-jem-ne-go spar-cia. W na-gro-de za do-bre spra-wo-wa-nie w ty-go-dniu, w pion-tki mo-że-my za-kła-dać dżin-sy al-bo na-wet ti-szer-ty. Do-da-tko-wo fi-rma o-rga-ni-zu-je nam róż-ne gry i za-ba-wy, na szyk-ład dzień bo-li-łó-da al-bo in-ne i-nter-gra-cyj-ne a-tra-kcje śfia-dczon-ce o spa-nia-łej ku-ltu-rze na-szej o-rga-ni-za-cji. W pre-zen-cie za do-bre wy-ni-ki szed-sta-wi-ciel han-dlo-wy szy-sy-ła nam z A-me-ry-ki e-me-nem-sy dla dal-szej mo-ty-wa-ci. W szed-szko-lu jes bar-co faj-nie i lu-bię tam szy-cho-dzić!
piątek, 13 listopada 2009
Arbeit macht Friday
I tak powoli doczłapujemy do weekendu, którego nadejście i upływ odmierza ten współczesny czas cykliczny i wahadłowy jednocześnie. Ogólnie patrząc każdy kolejny tydzień ma ten sam schemat cyklicznie powtarzany: czas powszedni pracujący i czas weekendu uświęcony i wyczekiwany. Czas powszedni tygodniowy pozornie jest codziennością, ale w rzeczywistości to przyziemne przeczekanie i wyczekiwanie wyzwolenia. Pracujemy po to, aby w piątek uwolnić się od pracy i rozpocząć prawdziwe życie.
piątek, 16 października 2009
Nuda²
Kolejny bezczynny dzień biurowy. Kondycja ludzkości odzwierciedla mój obecny świat - oto jedną z głównych wiadomości jest historia sześcioletniego chłopca, który wsiadł do balonu ojca i poleciał. Po kilku godzinach balon wylądował, ale bez pasazera... Przerażenie po globie się rozbiegło. Następnego dnia chłopiec znalazł się - ukrywał się na poddaszu. Nie ma to jak hot nius. Świat się nudzi, a ja z nim.
środa, 14 października 2009
Śnieszcz ze dniegiem
Miasto od rana zasypywane jest śniegiem, przy czym śnieg równie regularnie rozpuszcza się natychmiastowo. I w zasadzie nie byłoby w tej śnieżycy nic dziwnego, gdyby nie to, że jest połowa października. Przynajmniej w biurze łatwiej wysiedzieć; dziś wyjątkowo perspektywa opuszczenia tej suchej i ciepłej przystani nie jest zbyt kusząca. Co prawda nic się nie dzieje, trawię tutaj leniwie godziny jedną za drugą, bezproduktywnie przecieka mój czas pracy poświęcony, chociaż świecki. Ostatnie pięc minut bawiłem się piłeczką na elastycznym sznurku, wyrzucając ją przed siebie i łapiąc powracającą piłeczkę. I tak w koło. W czasie deszczu dzieci się nudzą, podczas śnieżycy pracownicy w mentalnej piaskownicy.
sobota, 27 czerwca 2009
Zapełnianie kartki
Tytuł bloga nie wystarczy, wypadałoby mieć jeszcze motyw przewodni, temat, powód. Cokolwiek. Mógłbym pisać o planowanych przedsięwzięciach, ale jako człowiek przesądny obawiam się wspominać o moich zamiarach - mogą wtedy nie wypalić (zwykle wypaplam wszystko i zwykle coś się nie uda, więc mogę wytłumaczyć porażkę wyjawieniem planu).
Mógłbym również pisać o zrealizowanych przedsięwzięciach. Z tym, że w moim wypadku to również jest mało prawdopodobny sposób na zapełnienie kartki. Albo nie będę z czegoś dostatecznie zadowolony i nie będę miał ochoty o tym pisać, albo w przypadku wyjątkowego sukcesu nie pomyślę o tym, aby się na ten temat rozwodzić, tylko poszukam sobie nowego wyzwania.
No i proszę, mogę rozpocząć prowadzenia bloga bez myśli wiodącej czy konkretnego celu.
Najtrudniej jest zacząć. Potem można już tylko martwić się jak wybrnąć z tego, w co się weszło.
Mógłbym również pisać o zrealizowanych przedsięwzięciach. Z tym, że w moim wypadku to również jest mało prawdopodobny sposób na zapełnienie kartki. Albo nie będę z czegoś dostatecznie zadowolony i nie będę miał ochoty o tym pisać, albo w przypadku wyjątkowego sukcesu nie pomyślę o tym, aby się na ten temat rozwodzić, tylko poszukam sobie nowego wyzwania.
No i proszę, mogę rozpocząć prowadzenia bloga bez myśli wiodącej czy konkretnego celu.
Najtrudniej jest zacząć. Potem można już tylko martwić się jak wybrnąć z tego, w co się weszło.
piątek, 26 czerwca 2009
Blogi są obciachowe
Powiedziała dziś Agata. Jeden już kiedyś istniał przez chwilę, nie w tym mieście, nie na tej ulicy, a dokładniej na ulicy Bellemansstraat. Tym razem zupełnie z innej bajki; mam zamiar wykorzystać i rozwinąć krótką zbitkę słowną, która spodobała mi się i co jakiś czas wraca i warczy, żeby ją wyrwać na wolność. Tak więc niech będzie: swobodne forum wyrażania własnych mniej lub jeszcze mniej istotnych poglądów i opinii pod tytułem Mieszczę się... w mieście uważam za otwarte!
A teraz idę spać.
A teraz idę spać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)