Tytuł bloga nie wystarczy, wypadałoby mieć jeszcze motyw przewodni, temat, powód. Cokolwiek. Mógłbym pisać o planowanych przedsięwzięciach, ale jako człowiek przesądny obawiam się wspominać o moich zamiarach - mogą wtedy nie wypalić (zwykle wypaplam wszystko i zwykle coś się nie uda, więc mogę wytłumaczyć porażkę wyjawieniem planu).
Mógłbym również pisać o zrealizowanych przedsięwzięciach. Z tym, że w moim wypadku to również jest mało prawdopodobny sposób na zapełnienie kartki. Albo nie będę z czegoś dostatecznie zadowolony i nie będę miał ochoty o tym pisać, albo w przypadku wyjątkowego sukcesu nie pomyślę o tym, aby się na ten temat rozwodzić, tylko poszukam sobie nowego wyzwania.
No i proszę, mogę rozpocząć prowadzenia bloga bez myśli wiodącej czy konkretnego celu.
Najtrudniej jest zacząć. Potem można już tylko martwić się jak wybrnąć z tego, w co się weszło.
sobota, 27 czerwca 2009
piątek, 26 czerwca 2009
Blogi są obciachowe
Powiedziała dziś Agata. Jeden już kiedyś istniał przez chwilę, nie w tym mieście, nie na tej ulicy, a dokładniej na ulicy Bellemansstraat. Tym razem zupełnie z innej bajki; mam zamiar wykorzystać i rozwinąć krótką zbitkę słowną, która spodobała mi się i co jakiś czas wraca i warczy, żeby ją wyrwać na wolność. Tak więc niech będzie: swobodne forum wyrażania własnych mniej lub jeszcze mniej istotnych poglądów i opinii pod tytułem Mieszczę się... w mieście uważam za otwarte!
A teraz idę spać.
A teraz idę spać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)