środa, 14 października 2009
Śnieszcz ze dniegiem
Miasto od rana zasypywane jest śniegiem, przy czym śnieg równie regularnie rozpuszcza się natychmiastowo. I w zasadzie nie byłoby w tej śnieżycy nic dziwnego, gdyby nie to, że jest połowa października. Przynajmniej w biurze łatwiej wysiedzieć; dziś wyjątkowo perspektywa opuszczenia tej suchej i ciepłej przystani nie jest zbyt kusząca. Co prawda nic się nie dzieje, trawię tutaj leniwie godziny jedną za drugą, bezproduktywnie przecieka mój czas pracy poświęcony, chociaż świecki. Ostatnie pięc minut bawiłem się piłeczką na elastycznym sznurku, wyrzucając ją przed siebie i łapiąc powracającą piłeczkę. I tak w koło. W czasie deszczu dzieci się nudzą, podczas śnieżycy pracownicy w mentalnej piaskownicy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz